Powrót
Fot. DOMINIC EBENBICHLER REUTERS

Fot. David J. Phillip AP
var rTeraz = new Date(1280584999568);
function klodka (ddo) {
if (rTeraz.getTime()>=ddo.getTime())
document.write('');
}
Lekkoatletyczne ME. Małachowski: Napluję i rzucę
Fot. DOMINIC EBENBICHLER REUTERS
Śliskie koło na stadionie w Barcelonie to dla wielu zawodników poważny problem. Jednak nie dla Piotra Małachowskiego, który ma już pomysł jak zwiększyć w finałowym konkursie dyskoboli 20. mistrzostw Europy przyczepność stopy. "Napluję i rzucę" - zapowiedział.

Piotr Małachowski
ZOBACZ TAKŻE
Lekkoatletyczne ME. Nogi Jarzyńskiej nie wytrzymały maratonu (31-07-10, 13:42)
Lekkoatletyczne ME. Sztafeta 4x400 m mężczyzn w finale (31-07-10, 12:05)
Lekkoatletyczne ME. Sztafeta kobiet 4x100 m w finale (31-07-10, 11:29)
Lekkoatletyczne ME - sztafeta 4x100 m mężczyzn w finale (31-07-10, 10:41)
SERWISY
Lekkoatletyka
- Oddałem tylko jedną próbę, a i tak się poślizgnąłem. Przewracałem się prawie w tym kole. Rzut był zły technicznie, ale na szczęście odległość taka, która wystarczyła, by od razu znaleźć się w czołowej dwunastce - ocenił po kwalifikacjach wicemistrz olimpijski z Pekinu, który w pierwszym podejściu uzyskał odległość o 19 cm dalszą niż wymagane 63,50 m.
Na szybkie i śliskie koło znalazł już rozwiązanie. - Problem polega na tym, że jest mała przyczepność stopy do podłoża. Nabiorę więc do buzi słodkiego napoju i przed rzutem napluję na beton. Trzeba sobie jakoś radzić, a butelki nie pozwolą mi przecież zabrać do koła. To chyba jedyna metoda - powiedział Małachowski.
Podopieczny Witolda Suskiego ze spokojem czeka na niedzielną walkę o medale. - Widzę, że jest dobrze. Czuję się znakomicie, warunki są tu naprawdę dobre i dlatego można liczyć na fajny wynik. Może jak się pomylę to rzucę 70 metrów, ale nie zapominajmy o tym, że to jest tylko sport, a finał rządzi się swoimi prawami - dodał.
Jak wicemistrz świata spędzi ostatnie godziny przed walką o medal? - Będę spał i jadł. I oczywiście przyjadę też na stadion, by dopingować Tomka Majewskiego w finale pchnięcia kulą - oznajmił.
Na szybkie i śliskie koło znalazł już rozwiązanie. - Problem polega na tym, że jest mała przyczepność stopy do podłoża. Nabiorę więc do buzi słodkiego napoju i przed rzutem napluję na beton. Trzeba sobie jakoś radzić, a butelki nie pozwolą mi przecież zabrać do koła. To chyba jedyna metoda - powiedział Małachowski.
Podopieczny Witolda Suskiego ze spokojem czeka na niedzielną walkę o medale. - Widzę, że jest dobrze. Czuję się znakomicie, warunki są tu naprawdę dobre i dlatego można liczyć na fajny wynik. Może jak się pomylę to rzucę 70 metrów, ale nie zapominajmy o tym, że to jest tylko sport, a finał rządzi się swoimi prawami - dodał.
Jak wicemistrz świata spędzi ostatnie godziny przed walką o medal? - Będę spał i jadł. I oczywiście przyjadę też na stadion, by dopingować Tomka Majewskiego w finale pchnięcia kulą - oznajmił.
Łatwy awans do finału rzutu dyskiem Piotra Małachowskiego »
Źródło: gazeta.pl